#6 Dążenie do celu - jako nauka zdrowych nawyków i bycie jak osioł.

Zaktualizowano: 27 wrz 2020

Cześć!

Po przerwie i lekkich zawirowaniach kolejny wpis, podcast ukaże się niebawem.




Dzisiejszy wpis o dążeniu do celu i o kilku rzeczach do wdrożenia "na już". Zadasz sobie pytanie, skąd ja to mogę wiedzieć i na jakiej podstawie tak twierdzę. Nie muszę szukać myślami daleko, bo jedną z moich miłości (a jest ich kilka) jest stanie na rękach.

„To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.” – Jonathan Carroll

Nie wiem, na jakim etapie fizycznym jesteś i czy potrafisz sobie to chociaż wyobrazić - nie obrażając. Mówiłem o szczerości, więc tak będzie. Większość osób, którą znam - nie potrafi. Chyba że chodzi o środowisko osób ćwiczących bardzo bliski memu sercu sport, a właściwie aktywność fizyczną, jaką jest Kalistenika.

Potrafisz stać na rękach?

Poruszane kwestie:

  1. Dążenie do celu pomimo przeciwności

  2. Wyobrażenie siebie podczas osiągnięcia celu

  3. Po co dążyć?

  4. Zadbaj o kręgosłup!


3. Po co dążyć


Zacznę z wizją końca, bo tak będzie mi łatwiej i lepiej będzie Ci się czytać. Swoją drogą gdy zapytałem o to na Instagramie czy lepiej dążyć do celu z wizją końca, duża część osób albo nie zrozumiała pytania, ale moi obserwujący to konsumenci życia innych ludzi. Ocena innych osób często jest błędna. Tak jak uwielbiam Social Media tak ich nienawidzę, rzeczywistość jest o dziwo INNA.


Po co więc dążyć?

Każdy z nas do czegoś dąży. Każdego dnia dążymy. Każdego dnia powtarzamy nasze codzienne rytuały. Często zawodzimy, nie tylko samego siebie - bo to jeszcze można sobie wybaczyć. Gorzej, jak zawodzimy inne bliskie nam osoby. Czasami nawet nieświadomie. Dążenie do celu to jak gra, w której sterujemy postacią i mamy wpływ na różne decyzje. Jeśli jesteś fanem gier RPG, to przy samym wyborze postaci często się zastanawiamy jakim stylem walki chcemy grać i jakim charakterem będziemy w grze. Znam osoby, które potrafiły przejść grę kilka razy, aby poznać różne zakończenie czy inne misje innych frakcji/bractw.


W życiu jest zupełnie tak samo - mam nadzieję, że widzisz tę różnicę. Wybór powinien zależeć tylko od nas, od tego co czujemy i jak czujemy.

Zrezygnowałem ze studiów wychowania fizycznego, bo poczułem, że praca nauczyciela wychowania fizycznego nie jest dla mnie. Jeden by żałował, dla drugiego uwolnienie od ręki sprawiedliwości i decyzji innych osób, a dla trzeciego byłaby to lekcja życia - i tak też było w moim przypadku. Kogo to obchodzi, przecież każdy ma problemy, każdy się z czymś zmaga, każdy ma swoje większe lub mniejsze problemy, o których nie chce mówić, ba .. nawet nie chce myśleć!


Wtrącając - na rozwiązywaniu problemów można zarabiać i tak się zarabia, tak się robi biznes. Podam Ci teraz kilka przykładów.

Załóżmy, że mamy doświadczenie w pewnych kwestiach:


1. Ktoś pisze o swoim problemie, jakim jest brak klientów - przykładem mogą być różne grupy na Facebooku - gdzie później leci lista ofert różnych agencji, które mogą (ale nie muszą) rozwiązać ten problem - dostarczając klientowi - klientów.